Hong Kong

Monday, 30 Nov, Michał

Jako, że jesteśmy już wszyscy z powrotem w Polsce, czas na streszczenie ostatnich godzin naszej azjatyckiej wycieczki, które to spędziliśmy w Hong Kongu. Piątek poświęciliśmy zasadniczo na zwiedzenie północnej części wyspy Hong Kong, najbardziej biznesowej części miasta. To właśnie stojące tu wieżowce tworzą tę niesamowitą panoramę, którą dwa tygodnie wcześniej podziwialiśy z przeciwległego brzegu. Czytaj dalej »

Makau

Friday, 27 Nov, wiktor

Korzystając z komórki, darmowego wifi w naszym guesthousie w mirador mansions i moich porannych bezsenności krótki update z naszej strony. Pożegnaliśmy Filipiny i miłych filipków. Zabieramy kupę wspomnień i zdjęć, a zostawiliśmy parę sztuk odzieży w wyniku nieporozumień nalini my – obsługa laundry. Czytaj dalej »

Coron

Tuesday, 24 Nov, Michał

Z Coron sprawa byla w zasadzie z gory ustalona: w pierwszy dzien ja plyne nurkowac, a Wiktor z Pajka biora kajaki. Drugi dzien spedzamy wspolnie. I tak tez sie stalo. Czytaj dalej »

El Nido

Monday, 23 Nov, Michał

El Nido (hiszp. gniazdo) to nasz ostatni przystanek na Palawanie. Zycie tutaj koncentruje sie glownie wzdluz plazy i znajdujacych sie w jej bezposrednim sasiedztwie kurortow. Trzeba jednak przyznac, ze zaplecze jest tu lepsze niz w Sabang. Pelno tu sklepow, kafejek internetowych, restauracji itp. Ma to oczywiscie swoje zalety i wady. Wada jest niewatpliwie nieustanny halas ktory wdzieral sie do naszego pokoju juz od wczesnych godzin porannych.

Czytaj dalej »

lapu lapu

Thursday, 19 Nov, wiktor

czas na mnie… :-> musze troche ograniczac reszte ekipy w dostepie do sieci bo zajmuje to im stanowczo za dlugo czasu… zatem bedzie krocej niz zwykle. jestesmy w el nido, ale dopiero tutaj przyjechalismy, wiec opis okolic nastepnym razem. ostatnie 2 dni to sabang i podziemna rzeka (czesciej zwana podwodna, bo jakos tak bardziej pasuje). to filipinski kandydat do nowych 7miu cudow natury, choc mojego glosu nie dostanie. co nie oznacza ze nie jest cool i nie robi wrazenia, ale bardziej jako mega jaskinia z nietoperzami – fakt ze woda, po ktorej sie tam wplywa to rzeka schodzi na drugi plan. Czytaj dalej »

Czekoladowo

Tuesday, 17 Nov, pajka

Tracimy powoli poczucie czasu (wyznacznik udanych wakacji) ale zdaje nam sie, ze nie dawalismy znakow przez jakies dwa dni.  W miedzyczasie opuscilismy uroczy Bohol, obecnie nadajemy z Puerto Princessa, na Palawanie, by za chwile wsiasc do jeepneya i udac sie do Sabang – naszej oazy spokoju na jakies dwa, trzy dni. Czytaj dalej »

Pierwszy szlif

Saturday, 14 Nov, Michał

13. w piatek bylo wprawdzie wczoraj, ale jakos nie bylo czasu, zeby to porzadnie uczcic, tak wiec obchody przenioslem na dzis. Od rana nic nie szlo do konca tak jak powinno.

Po porannym sniadaniu o 11.00 postanowilismy pozyczyc motocykle i zwiedzic jedna z atrakcji wyspy Bohol jaka sa podobno Czekoladowe Wzgorza. Na uwage zasluguje fakt, iz dysponujemy tylko jednym prawem jazdy (w dodatku kategorii B) a jego wlascicielka nie siedziala dzis za kierownica zadnej z dwoch pozyczonych maszyn. Czytaj dalej »

Odsypiamy

Friday, 13 Nov, Michał

Po niezbyt dlugim locie do Cebu zapakowalismy sie nad ranem na prom plynacy do Tagbilaran. Jak widac z mapy na przeciwko lezy wyspa Panglao, gdzie pojechalismy zaraz po opuszczeniu promu (wyspe z Boholem laczy most). Pomimo mocno juz zauwazalnego zmeczenia wzielismy sie za szukanie noclegu w promocyjnej cenie. Po odwiedzeniu kilku noclegowni z cenami godnymi Sheratona, udalo nam sie w koncu trafic na niewielki ogrodek z kilkoma przytulnymi bungalowami. Jeszcze pare minut negocjacji i juz moglismy zakosztowac wlasnych czterech katow. Czytaj dalej »

Ciagle w trasie

Thursday, 12 Nov, wiktor

hej, bedzie krotko i bez zdjec :P … bo sie nie da ale nie bedziemy narzekac na internet gdy jest za darmo… na lotnisku w Hong Kongu. to nasze miejsce przesiadkowe, gdzie spozytkowalismy 9h przerwy miedzy naszym przylotem tu a wylotem do Cebu – wloczac sie po miescie. pierwsze zakupy za nami, chinskie zarcie tez. temperatura powietrza 30 stopni, niestety pochmurnie z lekkimi opadami, ale i tak fajniej niz w polsce :P hehe <zarechotal mehow>. w kazdym razie poczulismy juz troszeczke azjatycki klimat. Hong Kong jak stal tak stoi, widok na wyspe dalej zapiera dech w piersiach (udokumentujemy zdjeciami). w kazdym razie jeszcze tu wrocimy, bo dluzej odwiedzic to miasto mamy zamiar na koncu wycieczki. koncze, bo klawiatura do pupy a dwojka kompanow nabija sie ze mnie i mnie denerwuje!

ciao! nastepna relacja juz z plazy!

A my znów w drogę

Tuesday, 10 Nov, Michał

Jeszcze nie skończyliśmy z Marysią pisać relacji z Indii, a tu już muszę się brać za pisanie kolejnej. No ale tak to już jest jak ktoś się co chwila gdzieś włóczy :) Naszego celu nie trzeba przedstawiać bo wszyscy już wiedzą – Filipiny. O kraju tym słychać było ostatnimi czasy w mediach, po tym jak we wrześniu nawiedził go tajfun Ketsana pustosząc jego północne rejony. My będziemy się jednak trzymać z daleka od terenów dotkniętych tą katastrofą.

Ok, przejdźmy do prezentacji załogi. Jest nas troje – Paulina, Wiktor i Michał czyli ja. Miało nas być czworo, ale Grzesiek w ostatniej chwili wziął i się rozchorował. Szkoda. Teraz zostanie mu tylko pisanie komentarzy ;) Wiktora i mnie przedstawiać w zasadzie nie trzeba – byliśmy razem w Chinach, Tajlandii i Kambodży. Nową osobą na pokładzie jest natomiast Paulina – witamy :)

A, jeszcze plan. Jutro rano ruszamy do Warszawy i ładujemy się na samolot do Amsterdamu. Szybka korekta kierunku i po kilku godzinach lecimy z powrotem w stronę Azji. W czwartek lądujemy w Hong Kongu, aby po krótkiej ponownie usiąść w samolocie do Cebu. Na miejscu będziemy w piątek rano. Co będzie dalej – nie będę na razie zdradzał.

No i tak oto mamy pierwszego posta, myślę, że uda się ich stworzyć więcej. Mam jednak nadzieję, że wybaczycie nam ewentualne opóźnienia – bądź co bądź jesteśmy na wakacjach :) Aha, zachęcam do komentowania – nic tak nie motywuje do dalszego pisania jak zazdrosne komentarze ;) Wszystkie  będę do nas jak zwykle docierać za pośrednictwem SMS’ów.

No to do następnego posta!